środa, 20 września 2017

Toskańskim szlakiem winnic | Region Chianti



Gdy tylko pomyślę ile fantastycznych rzeczy mam Wam dziś do przekazania chcę aż skakać z radości. 
Dzisiaj będzie bardzo swojsko, spokojnie i... smacznie, czyli dokładnie tak jak na Toskanię przystało. 

Jedną z największych perełek włoskiej Toskanii z pewnością można nazwać winiarski region Chianti (czyt. kianti). Z pewnością większość z Was już o nim słyszała. 

Region ten słynie z fantastycznej sztuki winiarskiej (o tak, z całą pewnością jest to sztuka!), a toskańskie wina - szczególnie te z tego właśnie regionu - są znane i cenione na całym Świecie. Region Chianti na mapie Włoch znajdziecie  pomiędzy dwoma dużymi miastami: Florencją - od Północy oraz Sieną - od Południa. Region ma swój herb - czarnego koguta na żółtym tle, którego na toskańskich drogach, restauracjach i winnicach widać bardzo często. Jako pamiątkę z tego miejsca (oprócz oczywiście wina) do Polski przywiozłam także kieliszki z motywem koguta Chianti. 

Warto wiedzieć, że mianem Chianti określa się nie tylko region, ale także samo wino. Te najbardziej cenione pochodzą z trzech miejscowości: Radda in Chianti, Gaiole in Chianti oraz Castellina in Chianti. Na butelkach win produkowanych w tych miejscowościach znajdziemy oznaczenie DOCG co świadczy o ich szlachetnym pochodzeniu -  pochodzeniu z samego serca regionu Chianti. 

Wina tego regionu produkowane są na bazie winogron ze szczepu sangiovese (min. 75%), zaś najpopularniejsze z nich - Chianti Classico powstaje aż ze 100% winogron tego gatunku. 

Dla smakoszy wina mogę powiedzieć, że klasyczne sangiovese (Chianti Classico) jest nieco kwaskowe i wyraziste. Czerwone, wytrwane idealnie pasuje do mięs. Fani lżejszego wina rozsmakują się zaś w jednorocznym winie stołowym (wł. vino da tavola)

Zwiedzając Toskanię moim marzeniem było odwiedzić winnicę - ale nie tą w której można degustować wina, ale tą w której odbywa się produkcja. Cała przygoda z winem rozpoczyna się bowiem...na polu :) Kilka miesięcy temu, przed podróżą do Włoch brałam udział w bardzo przyjemnej degustacji wina podczas której miałam okazję poznać polskiego sommeliera. Po kilku godzinach rozmowy przyszedł czas na wspomnienia. Ku mojemu zaskoczeniu, jego pierwsza w życiu podróż do winnicy okazała się dużym rozczarowaniem. Jego wyobrażenia winnicy sprzed pierwszej wizyty przypominały bowiem raczej romantyczny obraz rodem z filmu Francuski Pocałunek, aniżeli pole uprawne.  Jego rozczarowanie tylko pogłębiło się, gdy zamiast przystojnego Luc'a i jego ukochanej Kate w czułych objęciach zobaczył rolnika w roboczym stroju. Niezależnie od tego jakie masz wyobrażenia widok toskańskiej winnicy uspokaja, wycisza i daje mnóstwo radości (szczególnie jeśli podkradasz skąpane w słońcu winogrona ;)). 

Na zwiedzanie toskańskiej winnicy il Molino di Grace w miejscowości Panzano in Chianti wybrałam jedną z moich ulubionych sukienek tego lata - sukienkę w stylu vintage w biało-różową kratkę. Do tego włożyłam skórzane sandałki kupione u rzemieślnika we Florencji, kapelusz z dużym rondem przywieziony z Grecji oraz uśmiech na twarzy. Dopełnieniem tej wygodnej stylizacji była... oczywiście torebka-koszyk, ale to już chyba dla nikogo nie jest zaskoczeniem. ;) 

W Polsce aura deszczowej jesieni... pozdrowienia dla wszystkich urlopowiczów odpoczywających w ciepłych krajach (zazdrościmy Wam bardzo) oraz tych zapracowanych, którym pozostało już tylko oglądanie słonecznych zdjęć oraz planowanie przyszłorocznego urlopu! 

A teraz zapraszam do obejrzenia więcej zdjęć z sesji w winnicy i do następnego! :)   


winnica blisko miejscowości Radda in Chianti, szczep sangiovese




symbol regionu Chianti - czarny kogut na żółtym tle 























Na zdjęciach mam na sobie: 
Sukienka Cukier Puder Vintage Store 

poniedziałek, 11 września 2017

O zachodzie słońca | Biel złoto i turkus


Branża modowa zalewa nas już jesienno-zimowymi kolekcjami (niektórymi niczego sobie) ja jednak pragnę jeszcze w ostatnim urlopowym miesiącu witać Was letnimi, włoskimi stylizacjami. Co Wy na to?:) Nie wiem, czy wiecie ale w ostatnich latach w Polsce to właśnie wrzesień stał się najbardziej urlopowym miesiącem. Kto jeszcze może niech się urlopuje. Ja już niestety w tym roku swoje wakacje zakończyłam, ale obiecuję wracać do nich przygotowując dla Was kolejne wpisy.

Kiedy powitam jesień? Podobnie jak w ubiegłym roku podczas corocznych  jesienno-zimowych targów modowych Slow Fashion. W Warszawie ta edycja odbędzie się w dniach 30 września-1 października na PGE Narodowym, zaś we Wrocławiu w Hali Stulecia 14-15 października. Dla prawdziwych koneserów polecam pierwszy dzień targowy. Szczególnie w godzinach porannych - można wtedy bez tłumów wyszukiwać wyjątkowe ubrania, buty i dodatki, nie czekać zbyt długo na wolne miejsce do przymierzalni oraz...załapać się na swój rozmiar (niektóre ubrania bowiem są w pojedynczych sztukach). 

Dzisiaj debiut jeśli chodzi o sesję o zachodzie słońca. Zdjęcia zostały wykonane nad największym jeziorem we Włoszech - jeziorem Garda w miejscowości Lazise. Samo jezioro i jego okolice uważam za niesamowicie pięknie. Niestety w miesiącu sierpniu jest ono także bardzo zatłoczone, a większość barów i restauracji oblegana głównie przez turystów z Niemiec.  

Sukienka maxi to jedna z najlepszych, najbardziej eleganckich i jednocześnie kobiecych opcji na lato. Dzisiaj w wersji extra long bez ramiączek. Uwielbiam w niej piękne kwiatowe hafty. 
W tej stylizacji połączyłam trzy kolory: biel, złoto oraz turkus. O zachodzie słońca szczególnie okazale prezentują się złote dodatki, ponieważ jeszcze intensywniej błyszczą się w zachodzącym słońcu, o czym możecie się przekonać przeglądając zdjęcia. 
Torebka typu sieć rybacka stała się (oczywiście zaraz po wiklinowym koszyku  ;)) drugim torebkowym hitem tego lata. Muszę przyznać, że ma więcej zalet niż początkowo myślałam. To bardzo wygodna, poręczna a także bardzo lekka torebka, która nie zaciąga delikatnych, letnich tkanin (czego nie można powiedzieć o wiklinowym koszyku). Złota torebka ze zdjęcia to nabytek z secondhandu. Dobrałam do niej bardzo wygodne, wiązane za kostkę złote sandałki niezawodnej marki Geox zakupione w jednym z toskańskich centrów outletowych Barberino Designer Outlet (to jeden z najlepszych włoskich outletów jakie odwiedziliśmy, z powodzeniem mogę go Wam polecić) oraz złoto-turkusową biżuterię: bransoletkę przywiezioną z ubiegłorocznych wakacji z Hiszpanii oraz owalne kolczyki znalezione tego lata w jednym z butików z biżuterią w Sienie. Czy Wy także przywozicie z wakacji biżuteryjne skarby? Chętnie zobaczyłabym ich zdjęcia i dowiedziała się skąd zostały przywiezione. :) 

A teraz zapraszam Was na sesję w pięknym zachodzącym słońcu nad Lago di Garda i do następnego wpisu! :) 









A tak właśnie wyglądają deptaki w miasteczkach nad Lago di Garda. To wprost idealne miejsce na spacery z pięknymi widokami na Alpy. 




















Na zdjęciach mam na sobie:
Sukienka OSShop by Agata Buty Geox Okulary Polaroid Zegarek Timex